29.04.2020

Dlaczego nie można odsprzedać e – booka tak jak tradycyjnej książki? O wtórnym obrocie zużytymi książkami elektronicznymi

W 1971 roku Michael S. Hart w ramach Projektu Gutenberg dokonał przełomu w historii, gdy zaprezentował światu cyfrową wersję Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych, czyli prawdopodobnie pierwszą książkę elektroniczną w dziejach. Choć niemal 40 lat minęło, to zainteresowanie e – bookami nie maleje, a rynek e – książek rozwija się bardzo dynamicznie.

Szacuje się, że w 2017 r. rynek książek elektronicznych w Polsce wart był 100 mln zł i stanowił ok. 5% wartości całego rynku książki. Co istotne, w sierpniu 2019 roku Sejm przyjął rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług. W następstwie tego dnia 1 sierpnia 2019 roku stawka VAT na e – booki została obniżona z 23% do 5%.

Choć powszechne są antykwariaty, gdzie można kupić używaną tradycyjną książkę, to w ostatnich latach rosną w siłę oferty sprzedaży książek zamieszczane na popularnych serwisach aukcyjnych, a nawet na portalach społecznościowych.

Pokłosie tych praktyk powstało pytanie prawne, czy umowa sprzedaży książki tradycyjnej ma analogiczne zastosowanie do umowy sprzedaży książki elektronicznej.

W tym miejscu należy się odwołać do niedawno wydanego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej: TSUE) z dnia 19 grudnia 2019 r. (C-263/18)[1], w którym uznano, że w przeciwieństwie do książek papierowych używanych e – booków nie można dalej odsprzedać.

Precedensowa sprawa w której TSUE wydał orzeczenie dotyczy niderlandzkiej spółki Tom Kabinet. Firma za pośrednictwem strony internetowej zorganizowała klub czytelniczy, gdzie prowadzono odsprzedaż i kupno przeczytanych e – booków. Sposób funkcjonowania spółki w rezultacie sprowadzał się do tego, że nabywała elektroniczne wydania książek, oznaczała je znakiem wodnym, a następnie dokonywała ich odsprzedaży członkom klubu. Działalność została zakwestionowana przez dwa stowarzyszenia działające na rzecz interesów niderlandzkich wydawców: Nederlands Uitgeversverbond i Groep Algemene Uitgevers, które zwróciły się do sądu w Hadze o zakazanie funkcjonowania klubu czytelniczego, argumentując swoje stanowisko tym, że wielokrotna odsprzedaż książek jest nielegalna. Sąd rozpoznający spór nabrał wątpliwości, czy pierwsza sprzedaż e – booka oznacza rozpowszechnianie utworu zgodnie z art. 4 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym[2] (dalej: dyrektywa), a jeśli tak, to czy prawo do rozpowszechnienia zostaje wyczerpane w rozumieniu art. 4 ust. 2 tej dyrektywy[3].

W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że w przedmiotowej sprawie nie występuje wyczerpanie prawa. Wskazana instytucja odgrywa istotną rolę w obrocie fizycznymi nośnikami (tradycyjnymi książkami, muzyką zapisaną na płytach CD itp.), gdyż pozwalaj na sprzedaż przez uprawnionego lub za jego zezwoleniem. W związku z tym, nie jest potrzebne zgoda na sprzedaż tradycyjnej książki w serwisie aukcyjnym. W polskim prawie konstrukcja ta nie została wprost wymieniona w przepisach ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U.2019.1231 t.j. z dnia 2019.07.03) (dalej: ustawa o prawie autorskim), ale została opisana za pomocą pojęcia „wprowadzanie do obrotu”.[4]

TSUE uznał, że prawo dystrybucji utworów, które ulega wyczerpaniu w wyniku pierwszej sprzedaży, dotyczy utworów zapisanych na fizycznym nośniku. Dlatego też, sprzedaż książki elektronicznej nie oznacza jej publicznego rozpowszechniania, lecz jest jej publicznym udostępnieniem. Nie jest to dystrybucja, zatem nie może dojść do wyczerpania prawa.

Jakie znaczenie ma wyrok TSUE z praktycznej perspektywy?

Prawa autorskie odnoszące się do tożsamych treści są różnie stosowane w zależności od formy wydania utworu. Dobrze widać to na przykładzie omawianego orzeczenia, gdzie nasuwa się jednoznaczny wniosek: kupując egzemplarz papierowy możemy go odsprzedać, a nabywając cyfrowy jesteśmy tej możliwości pozbawieni.

Co warto podkreślić, TSUE w uzasadnieniu wyroku wskazał, że różne podejście do książek w zależności od nośnika wynika z różnic ekonomicznych i funkcjonalnych. Wydania papierowe niszczeją z czasem i tracą swoje właściwości, podczas gdy zapis cyfrowy zawsze pozostanie w takim samym stanie, nawet jeśli był już używany przez kogoś innego. Zdaniem Sądu równoległy rynek utworów używanych byłby więc za dużym zagrożeniem dla interesów osób posiadających prawa autorskie majątkowe do sprzedawanych książek.

Paradoksalnie, niniejsze orzeczenie TSUE przyniosło więcej pytań niż odpowiedzi. W pierwszej kolejności, nasuwa się pytanie dlaczego kupując egzemplarz w księgarni staję się jego właścicielem, a kupując egzemplarz cyfrowy o tej samej treści jestem tylko licencjobiorcą i to w bardzo ograniczonym zakresie? Kolejną nierozstrzygniętą kwestią pozostaje problem odsprzedaży urządzeń takich jak czytnik książek, smartfon czy tablet z zapisanymi na nim e – bookami.

W związku z tym, trudno nie stwierdzić, że mimo precedensowego wyroku TSUE w sprawie Tom Kabinet, nadal istnieją argumenty pozwalające uznać odsprzedaż książek elektronicznych za dopuszczalną.

Co jednak w sytuacji, gdy ktoś nie odsprzedaje, a chce wypożyczyć e – booka?

TSUE udzielił odpowiedzi na to pytanie niemal 4 lata temu w uzasadnieniu wyroku z dnia 10 listopada 2016 r. (C-174/15)[5], wskazując, że biblioteki mogą legalnie wypożyczać książki elektroniczne w świetle art. 1 ust. 1, art. 2 ust. 1 lit. b) i art. 6 ust. 1 dyrektywy 2006/115/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r. w sprawie prawa najmu i użyczenia oraz niektórych praw pokrewnych prawu autorskiemu w zakresie własności intelektualne.

W tym kontekście TSUE stwierdził, że takie użyczenie jest dokonywane poprzez umieszczenie kopii na serwerze biblioteki publicznej i umożliwienie użytkownikowi jej zwielokrotnienia poprzez pobranie na własny komputer, przy czym w okresie użyczenia pobrana może być tylko jedna kopia. Trzeba pamiętać, że jednocześnie z końcem okresu wypożyczenia książka wygasa użytkownikowi (odblokowując się ponownie na serwerach biblioteki) i korzystanie z niej przez tego pierwszego wypożyczającego nie jest już możliwe (chyba, że wypożyczy ją jeszcze raz na tej samej zasadzie).

W efekcie, tworzy się sytuacja analogiczna do wypożyczania tradycyjnych książek – gdy nie ma interesującego nas egzemplarza na bibliotecznej półce, bo wówczas znajduje się u innego czytelnika, nie możemy otrzymać do niego dostępu.

Trzeba przyznać, ze jest to bardzo wymagające zadanie dla programistów i na razie niewiele bibliotek wprowadziło taki system, a proponowanego przez TSUE rozwiązania jeszcze długo nie znajdziemy w małych, osiedlowych wypożyczalniach, czyli tych, które najbardziej lubimy…


[1] Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 grudnia 2019 r. w sprawie C-263/18, LEX nr 2753783.

[2] art. 4 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. Państwa Członkowskie powinny przewidzieć dla autorów wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania jakiejkolwiek formy publicznego rozpowszechniania oryginału swoich utworów lub ich kopii w drodze sprzedaży lub w inny sposób.

[3] art. 4 ust. 2 dyrektywy: Prawo do rozpowszechniania na obszarze Wspólnoty oryginału lub kopii danego utworu wyczerpuje się tylko w przypadku pierwszej sprzedaży danego przedmiotu lub innego przeniesienia własności na obszarze Wspólnoty przez podmiot praw autorskich lub za jego zezwoleniem.

[4] art. 51 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U.2019.1231 t.j. z dnia 2019.07.03).

[5] Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 10 listopada 2016 r. w sprawie C-174/15, LEX nr 2151578

Zobacz także:
07.07.2020

Dlaczego VAT na przesyłkę kurierską książki drukowanej wynosi 5%?

24.06.2020

Aspekty prawne blockchain cz. III – zastosowanie technologii blockchain w grach komputerowych

10.06.2020

Czy wózek może być przedmiotem praw autorskich?

02.06.2020

Zakończenie współpracy influencerki z dużą marką kosmetyczną – czy Skin79 ma prawo korzystać ze znaku towarowego DEYNN BEAUTY ? Procedura rejestracji znaku w UPRP i jej konsekwencje

27.05.2020

„Udostępnienie publiczne”, a odbiorniki radiowe w wynajmowanych pojazdach (opinia rzecznika generalnego Macieja Szpunara)

13.05.2020

Ochrona dóbr luksusowych – komunikat ECCIA

11.05.2020

Korzystne zmiany w kredycie na innowacje technologiczne

30.04.2020

Zależności pomiędzy postępowaniem cywilnym dotyczącym naruszenia znaku towarowego, a postępowaniem przed Urzędem Patentowym RP